piątek, 18 stycznia 2013

24


Eva zbiega speszona i wychodzi. Patrzę przez okno na jej oddalającą się postać. Nie wiem czemu, nie biegnę za nią. Idiota ze mnie. Schodzę po schodach, jednak Jay mnie zatrzymuje.
- Kiedy indziej pogadacie. – mówi a ja kiwam głową. Patrzę na Tom’a który uśmiecha się do telefonu. Kopię go w nogę a on spogląda na mnie z uniesioną brwią. Mam ochotę mu przywalić. Widać zabawił się uczuciami Evy. I po części moimi. Podchodzę do niego i uderzam go z otwartej ręki. Po chwili dopiero dochodzi do mnie co zrobiłem. Drapię się po głowie i wychodzę z domu. Idę nad rzekę, ostatnio ulubione moje miejsce. Siadam na kamieniu i kryję twarz we dłoniach. Słyszę kroki obok mnie. Ktoś kładzie rękę na moim ramieniu. Charlotte. Wstaję i patrzę na nią. Lekko się uśmiecha.
- Byłam u ciebie w szpitalu parę tygodni temu. Eva zasłaniała ciebie i kazała odejść. Kocha ciebie, to widać gołym okiem. – stwierdza
- Tak, wiem. Coś chcesz? – zadaję pytanie a szatynka krzyżuje ręce na piersi.
- Moja siostra bardzo trzyma się z Tomem. Ostatnio nawet słyszałam ich jęki. – śmieję się a ja unoszę brew z uśmiechem.
- Nie interesuje mnie życie intymne Tom’a.
- Może, ale ostatnio go śledziłeś. – przybliża się do mnie i spogląda na moje wargi. – Nie ładnie, Nathanie.
- Ty też nie jesteś niewiniątkiem. – uśmiecham się chytrze. Charlotte mnie zaskakuje. Całuje mnie. Odwzajemniam pocałunek, nawet nie wiem dlaczego. Po prostu. Daję się ponieść emocją. Wkładam rękę pod jej bluzkę i jeżdżę nią po jej plecach. Ona przyciska mnie do siebie. Odsuwa się i oblizuje wargi. Wyciąga paczkę papierosów. Podaje mi jednego, drugiego sobie zostawia. Odpala razem ze mną. Wypuszczam dym i podchodzę do wody. Wydaję się taka mętna… Jak moje życie. Po paru minutach wyrzucam niedopałek i wracam do Char.
- Do zobaczenia, Nath. – uśmiecha się perliście i odchodzi. Wracam do domu. Podchodzę do pianina, zasiadam do niego. Gram „I’ll be Your strenght”. Jednak tym razem wszystko ze mnie nie spływa. Kieruję swoje kroki do łazienki, w której tak się zraniłem. W której umarłem. Opieram się o umywalkę i patrzę na swoje odbicie w lustrze. Jestem idiotą to mało powiedziane. Ja nie powinienem wrócić do życia. Powinienem zgnić w piekle. Słowa ranią, ale najbardziej ranią czyny. Wyjmuję z szafeczki tabletki uspakajające. Biorę 3 i popijam wodą. Kładę się na łóżku i zasypiam. Wcześnie bo jest po 18, ale zasypiam…


1. Nie, Nathan się nie zabił. 
2. Potem dowiecie się dlaczego Eva jako jedyna wiedziała o Tondsay xd
3. Wydaję się według mnie krótszy, aczkolwiek w tym rozdziale mają początek kilka rzeczy, które potem będą chyba ważne. :3 
4. Dziękuję za wszystkie komentarze. Kocham was ^^ 
Nie wiem co mnie wzięło na dobroć. Dziś Dzień Dobroci. Moje własne święto :D
Do następnego <3


14 komentarzy:

  1. O.O
    Nic innego nie potrafię napisać

    OdpowiedzUsuń
  2. Yhym, czy on mógłby się określić?! Eva, Charlotte, Eva, Charlotte, znowu Eva... No po prostu facet...
    Dobra, skończyłam marudzić :P
    I niech ta małpa go nie truje fajkami! Char kretynko on ma astmę!!!
    Weny i pamiętaj, dwa rozdziały jednego dnia to nic złego ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z K. ! Mógłby się zdecydować. xd Kocha jedną, ale i tak całuje się z inną, niezdecydowany jakiś jest. xd
    A mówią, że to kobiety są niezrozumiałe. ;o
    Czy te "ważne rzeczy" to jest coś złego? :o Nie, oby nie. :o Prooszę^^
    Tutaj Nath robi się taki bad. xd
    to weny<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Idz Ty w ogóle, albo sie biją, albo zabijają, albo godzisz ich tylko po to żeby później znowu rozdzielić. ja nie wiem co Ty robisz. masochisto Tyyyyy ;_;
    Ta na Ch mnie denerwuje.._.
    Dawaj następny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też zgadzam się z K. - niech się chłop w końcu zdecyduje!
    Wyczuwam w kościach, że coś kombinujesz....
    Dawaj next!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech on sie zzdecyduje :O Spleć ich z Ev <3
    http://love-story-in-london.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię tej dziwnej tej od szarlotki. A taki dobry placek -.-
    No ale Nath ma być z EVĄ ! NEVA istnieje ! Nie wiem jak ty ale ja w to wierzę.
    O i no ten tego niech już się nie biją i nie zabijają. i nie nie lubię Tondsay -.-
    NIE LUBIĘ.
    NExta ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zwykle świetny :P
    Dawaj next'a ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko kochana...
    To opowiadanie jest bardziej poplątane niż moje słuchawki xD
    Rozdział świetny, ale ja to wiem inni to wiedzą i ty też, wiec Ameryki nie odkryłam xD
    Next!
    weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu, Jezu, Jezu... idę nakopać Sykesowi za to niezdecydowanie :D Daj mi szybko następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział :)
    Czy on się wreszcie ogarnie i zdecyduję na jedną... ?
    Przepraszam, ale nie mogłam powstrzymać się od tego komentarza ; pp
    Czekam na nn ;d

    Zapraszam również do mnie :
    http://thewanted-and-rosalie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. masz szczęście, że się nie zabił!
    niezdecydowanie Natha.. no me gusta -,-
    czekam na nn ;]
    weny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. A Dzień Dobroci? To ja też będę miła (głównie dlatego, że nie wymyśle nic innego, choćbym chciała). Uwaga do Natha: Im częściej i więcej je się tabletek. Tym szybciej się na nie uodpornibasz. Co do ciebie brak uwag :) Nic dodać, nic ująć. Po prostu "geniusz" :D Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak Dzień Dobroci dla Zwierząt tak tak to jest to ;***
    No, ale niech On wreszcie zdecyduje !
    I znowu te tabletki i palenie ta Charlotte zdecydowanie źle na niego wpływa !
    I co jest do cholery z Evą?

    Mychaaa :***

    OdpowiedzUsuń