środa, 20 lutego 2013

III.

Uderzenie. Kolejne i kolejne. 
Niebo płacze razem ze mną. Leżę skulony na łóżku, poduszka mokra od łez. Może i zachowuję się jak kobieta, ale to naturalne zachowanie. Zdradziła mnie. Ciekawe z kim? Nie wystarczałem jej? Przerwała jedną z nici które nas łączyły. Jedną z najgrubszych i chyba najważniejszych nici. Zaufanie buduje się krok po kroku, przez wiele czasu. Eva je zburzyła i sprawiła, że nie wiem czy kiedykolwiek jej zaufam.
Przewracam się na prawy boku i wzdycham spoglądając na wspólne zdjęcie zespołu i Evy. Łzy pieką. Wstaję i strącam ramkę z biurka. Zbija się na tysiąc kawałków. Wzruszam ramionami i ponownie kładę się na łóżku. Gdyby to było kilka miesięcy wcześniej... Ale teraz, kiedy zamierzałem się jej oświadczyć. Jak zwykle coś jebnęło. Słyszę ciche pukanie do drzwi. Popisowa rola Nathana Sykesa - śpiący królewicz. Max na paluszkach podchodzi do łóżka i delikatnie przykrywa mnie kocem. Słyszę jak ciężko wzdycha.
- Biedny jesteś... - szepcze a po chwili milczenia wychodzi z pokoju.
Lecz czasami już tak bywa, że jest życiowa płyta, że nie każdy miał lekko to próbuję tu opisać.
Ja ciągle mam pod górkę, wręcz nieustannie. Owszem, sława. Ale jeśli miałbym do wyboru sława bądź szczęście, z pewnością wybrałbym to drugie.

Budzi mnie gwałtownie odsłonienie zasłoń i hałas garnków. Wzdycham i podnoszę się na łokciach. Moim oczom ukazuje się Jay uderzający łyżką w garnki i Max pchający zasłony. Wywracam oczami i wstaję. Popycham Jay'a i Max'a w kierunku drzwi.
- Tak, super. Do widzenia! - podnoszę ton i wypycham ich za drzwi. Zamykam się na klucz, słychać ich narzekanie a po chwili następuje błoga cisza. Zasnąć nie zasnę. Ubieram się ruchem żółwia, płuczę twarz. Siadam przy pianinie, łza spływa z oka. Gram jakąś melodię, gdzieś usłyszaną w radiu. Moje palce idealnie i zgrabnie biegną po białych klawiszach, a z oczu coraz bardziej płyną słone łzy. W końcu nie mogę wytrzymać, wstaję. Rozmasowuję skronie. Przekręcam klucz w drzwiach i jak zjawa schodzę po schodach. Na mój widok wszyscy wstają i robią pocieszające miny. Przyjaciele. Spuszczam wzrok i idę do kuchni, gdzie siadam na krześle. Biorę do ręki kubek z herbatą. Upijam łyk. Tom siada koło mnie. Bawi się serwetką.
- Nathan... Uważam że nie powinieneś winić Evy. - mówi.
- Czy ty siebie słyszysz? - pytam a raczej stwierdzam. odstawiam kubek.
- Tak, doskonale. Była pijana. I on też.
- Skąd ty to możesz wiedzieć, hm?
- Bo... - zawiesza wzrok na moich szklanych od łez oczach. - Bo to ja byłem. To ja zdradziłem ciebie z Nią.
Wszystko się we mnie gotuje, jak wulkan. Łzy same ciekną z oczu. Zaciskam pięści i w ostatniej chwili rezygnuję z uderzenia Parkera i walę w stół. Wymijam go i wracam do królestwa mej rozpaczy.


Taa... Jestem przewidywalny. Strasznie. :c
Zjebany dzień, humor, wszystko.
Życie. 
Które przelatuje mi przez palce jak piasek...
Przepraszam was wszystkich, nie mam już sił. Życie zasadziło mi porządnego kopniaka w tyłek.
Do następnego. Chyba.
P.s. Chciałem zareklamować bloga o The Wanted mojej kuzynki. Ma talent taki jak ja, czasem mam wrażenie że lepszy. http://dreams-loud.blogspot.com/

13 komentarzy:

  1. JEzus! :O Nie pomyślałabym że to Tom! :O
    Ale niech jej wybaczy! :O
    ♥Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pierdole, no wiedziałam, że to Tom! No Tom, debilu jak mogłeś?! Dlaczego?!! No weź coś zrób, bo wyjdę z siebie! Grrr.. -,-
    Masz pisać coś WESELSZEGO, a nie same smutki.!
    Proszę noo...! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem jak można zrobić coś takiego własnego przyjacielowi ;c
    Coś czułam, że to Tom, ale ślepo wierzyłam, że może jednak nie.
    Biedny Nathan... Współczuję mu -,-
    Rozdział smutny, w sumie tak smutny jak ten dzień...
    Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedny Nath :c
    znowu nie wiem co powiedziec :o
    Ty wiesz że mi się to podoba, a nie lubię się powtarzac c:
    Jebnij smaja, podobno pomaga xdd
    weny<3

    OdpowiedzUsuń
  5. O KURWA!
    TEGO TO SIĘ NIE SPODZIEWAŁAM! :O
    Pisz next ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Internecie już drugi raz każesz mi powtarzać ten sam komentarz! -,- Jakby było go łatwo napisać za pierwszym....
    "Miałem zły dzień, tydzień, miesiąc, rok, życie....." Taka życiowa prawda, że za chwilę szczęścia płaci się wiecznym smutkiem... i urazą w psychice.
    Kto ma dzisiaj wogóle dobry dzień? Dobra mniejsza chyba ja, bo żyję wczorajszym, czyli dzisiejszy dla mnie jeszcze nie nastał. Ale i tak.... :(
    KONIEC W TYM TEMACIE
    Od dzisiaj wracam do profesjonalność - komentarz bez własnych przemyśleń. Jak myślę to potem wszyscy mają pretensję ;_;
    ROZDZIAŁ
    Szkoda Nathana... jednak chłopak się starał. Znalazł dziewczynę swojego życia, poświęcił dla niej dużo, kocha ją, a ta mu... Może jakby powiedziała od razu, prosto w twarz to by się inaczej potoczyło...
    Jeżeli to jest przewidywalny rozdział, to ja jestem wyjątkowo głupia (co możliwę, a nawet pewne), bo się nie domyśliłam. Po przeczytaniu dopiero skleiłam fakty. Cóż... Nath dowiaduje się tego od Toma, ale kiedy się to wydarzyło? Dłogo udawali, że to - już mnie wkurzyło to "to" - że go zdradzili jako przyjaciel i dzieczyna? bo jak długo to i tak w fajnym momencie wyrzuty sumienia ją dopadły... Wszystko było okej dopóki nie przyszło się związać na amen? (Miałam nie wyrażać własnej opini - więcej takich wpadek nie będzie).
    Normalnie z opowiadania fantazy zrobiło się reallylife.
    Pytanie brzmi czy Nathan da radę się jakoś pozbierać, czy nie zrobi czegoś głupiego?
    "Be good - must.... Ale między musieć, a być są kamienie milowe, które trzeba przejść" - to druga część tekstu, której niekomu nie mówiłam.
    Na tyle.....
    Anonim z podpisu: Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju piękny *.* !
    Biedny Nathan ;(((
    Jeszcze w takiej chwili Mu to powiedziała -.- !
    A to, że zdradziła Go z Tom'em po pijaku Jej nie usprawiedliwia ;(((
    Zły Krystian ;***
    Czekam na next'a ;***
    Weny ;***

    Mychaaa ;***

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam, przepraszam, przepraszam... Za wiesz co, więc nie będę się rozpisywać jaka to jestem głupia. No dobra, to zaczynamy... Ekhem... Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Znaczy, bo powinnam być smutna, no i jestem... Ale te podziękowania, to dlatego, że dąłeś mi powód do tego, żeby porządnie ukarać Parrota! Po prostu... UGH!!! -.- Co on sobie kurcze wyobraża??!! Przelecieć dziewczynę swojego przyjaciela??!!?!? Czy on uważa, że to normalne?!?!?!? Dobra, ja wiem... Tłumaczył się, że to było po alkoholu i w ogóle... Ale to nie jest żadne wytłumaczenie! Takich rzeczy się nie robi! Nigdy!!! I na to nie ma usprawiedliwienia! A jeżeli Parker jest taki niewyżyty seksualnie i po alkoholu musi zaliczyć jakąś panienkę, to ja z chęcią zainwestuję w klatkę i drzewo dla niego, bo trzeba go widocznie odizolować od społeczeństwa, skoro nie umie się zachować!!! -.- I szkoda mi teraz biednego Natha... Powinien skontaktować się z Evą i dowiedzieć się, co ona myśli na ten temat... Czy tego żałuje i w ogóle... A potem się zobaczy ;/ Liczę, że będzie dobrze, jest silny, da sobie radę. :)A rozdział jak zwykle już świetny :* odbierasz mi chęci na pisanie mojego opo. bo z takiego talentu tylko Ci pozazdrościć i aż mi głupio :3 Eh, no dobra... To do następnego.♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Yhhh ty niewyżyty seksualnie Tomciu ...
    Biedny Nath ;((
    Rozdział jak zwykle świetny, więc się rozpisywać nie będę
    Weny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znowu Cię przepraszam, że nie komentowałam Ci rozdziałów... Mam nadzieję, że to już mi się więcej nie zdarzy :<
    Ale czytałam każdy, i jak zawsze mi się bardzo podoba <3 Przeżywam go razem z Tobą.
    Weny, i czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak Eva mogła zdradzić Nathana?!
    I to jeszcze z Tomem!
    Już się boję jakie ty masz plany co do dalszych rozdziałów...
    Widzę że jesteś kolejną osobą która ma zjebany dzień....
    Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń