środa, 6 lutego 2013

41

Ubieram się i czeszę. Blondynka wesoło uśmiecha się do mnie. Gonimy się chwilę po pokoju, po czym opadamy na łóżko. Całuje mnie, jej wargi idealnie dopasowują się do moich.
- Dalej, czekają za nami. - mówi Jay w drzwiach i cały roześmiany zbiega na dół. Idę za nim, razem z Evą. Splatam jej palce razem z moimi. Wsiadamy do vana, a następnie odjeżdżamy do Hyde Parku. Uwielbiam koncerty. Mogę poczuć się wolnym, robię wtedy co chcę. Makijażystka i fryzjer sprawnie się mną zajęli, przebieram się. Tom i Jay ćwiczą razem śpiew, Max pisze coś w telefonie a Siva poprawia ciągle włosy. Zapinam pasek od spodni.
- No wreszcie Młody nosi pasek. - śmieje się Parker.
- Ostatnio chcieliśmy mu przy kamerze zdjąć spodnie! - dopowiada Jay a ja piorunuję ich wzrokiem.
Eva promienieje z radości a ja całuję ją w czoło. Dostaję mikrofon do ręki i wychodzę na scenę. Rozbrzmiewają pierwsze tonacje "Glad you came". Wykonuję najlepiej jak umiem wersję "DDDDrink it if you can". Potem jest "I found you" a na końcu "Invincible". Schodzimy lekko zmęczeni, opadam ciężko na miękką sofę. Panna Andrews lekko się uśmiecha, po czym wychodzi zza kulis. Spoglądam w telefon.
O 18 na York Buildings.
Sms od nieznanego numeru. Wzruszam ramionami, chowam telefon do kieszeni. Idę z Maxem i Tomem na balkon. Wyciągam z pudełka L&M jednego papierosa i odpalam go. Spokojnie wypuszczam dym, a Max z ciekawością na mnie patrzy.
- Nathan, ty palisz? - pyta a raczej stwierdza.
- Tak. Nie można?
- Masz astmę. - unosi brew i spogląda na Toma. - Ty go rozpaliłeś.
- O jezu, ale też wielka rzecz. - wzdycha Parker. George kiwa przecząco głową i wraca do pomieszczenia. Po chwili robimy to samo. Eva zakłada kurtkę, ja nasuwam na głowę full-capa i ponownie wsiadamy do vana. Kiedy stoimy na skrzyżowaniu, zagaduję do Keva.
- Wypuść mnie. Przyjdę za jakieś pół-godziny. Muszę się przejść  - mówię a on kiwa głową i otwiera mi drzwi. Kiwam reszcie i wychodzę na chodnik. Minutę później ciemny samochód naszego zespołu znika mi z oczu.
Przyzwyczajam się do zimnego powietrza i ze spuszczoną głową idę w stronę ulicy, na której byłem umówiony. Staję przy jednej z bram i rozglądam się. Ani śladu jakiegokolwiek życia. A jednak...


Dużo dialogów. Słodko. O wszystkim i o niczym. Nie podoba mi się ten rozdział.
Evthan ^^
Mój ostatni blog. ^^ --> only-you-love-the-wanted.blogspot.com
Do następnego <3




wtorek, 5 lutego 2013

40

Zaczynam płakać. Oznaka słabości, marzę się jak jakieś dziecko. Mam być silny, udowodnić wszystkim że nie staczam się. Muszę pomóc Tomowi. Jest moim przyjacielem, pomagał mi. Teraz czas na mnie. Obmyślam plan działania dotyczący pomocy dla Tom'a. Wstaję i kładę się na łóżku, gdzie natychmiast zasypiam.

Miesiąc później

Wszyscy się dowiedzieli o tym że Tom ćpa. Max wysłał go na odwyk. Fanom powiedzieliśmy, że robimy sobie urlop, a Tom wyjechał właśnie na Karaiby. Na szczęście uwierzyli. Nadszedł dzień wyjścia Parkera z ośrodka. Siedzę z okularami na twarzy w samochodzie i czekam za nim. Po chwili wsiada. Wygląda o niebo lepiej niż przed miesiącem  Lekki zarost idealnie okala jego twarz. Czekoladowe tęczówki zyskały iskry, nie jest już blady czy siny. Z pewnością sam chłopak czuje się lepiej. Zapina pasy i z uśmiechem na mnie patrzy. Przekręcam kluczyk w stacyjce i odjeżdżamy. Trochę czasu stoimy w korku, jednak na szczęście objeżdżamy go i jedziemy do domu. Parkuję w garażu, Thomas idzie do salonu. Wita się z wszystkimi, szczególnie z Evą. Nie wiem dokładnie co między nimi jest. Nie są rodzeństwem. Matka Evy okłamała ją, nie chciała się przyznać iż ćpała kiedy była z nią w ciąży. Może stara miłość powróciła? Nie mam im tego za złe, Tom wiele wycierpiał. Całuje blondynkę delikatnie w usta, klepię Jaya po ramieniu. ten z uśmiechem podaje szatynowi paczuszkę. Prezent z okazji powrotu do nas. Tommy z chęcią odpakowuje i dziękuje nam za nieśmiertelnik. Zawsze opowiadał nam o tym rodzaju biżuterii. Wszyscy się złożyliśmy. Na blaszce wygrawerowany jest napis "Quis non mutari, sicut beatus es" Podoba mi się ten napis. Uśmiecham się i idę z Evą do mojego pokoju. Ściągam koszulkę i z gołym torsem kładę się na łóżku. Dziewczyna dźwięcznie się śmieje i zakłada ręce na biodrach. Pokazuję jej palcem wskazującym że ma do mnie podejść. Z chęcią to robi. Całuje mnie zachłannie, jakby był to nasz ostatni pocałunek. Zdejmuję jej białą bokserkę. Blondynka zsuwa ze mnie spodnie. Ja nie zostaję dłużej w bezruchu, prawie rozrywam jej bieliznę. W pokoju wciąż słychać jej śmiech, połączony z moim. Kochamy się. Łączymy się w silnej namiętności. Pod koniec zasypiamy.
Otwieram leniwie oczy, jasne promienie słońca wpadają przez okno do środka. Pierwszy słoneczny dzień w Londynie. Mój wzrok przenosi się na Evę, słodko śpiącą w moich objęciach. Silnych i bezpiecznych ramionach. Lekko spoglądam na moje zadrapane ramiona, na których jeszcze są kropelki karminowej krwi. Było jej dobrze. Tak jak mi. Całuję ją w czubek głowy, a ona patrzy na mnie z uśmiechem. Nasze oddechy łączą się w jedność.


Macie słodko, kolorowo, cudownie i wgl.
Nie umiem opisywać chwili seksu i szczęścia. Jestem chłopakiem xd
Mój ostatni blog, najnowszy. only-you-love-the-wanted.blogspot.com
Tamten gif z 38, był przerobiony przeze mnie ^^ LOL.
Do następnego <3


poniedziałek, 4 lutego 2013

39

Przypominam sobie wszystko. Całe moje życie. Wspomnienia powracają jak bumerang. Ze zdwojoną siłą. Wiem, że tak naprawdę między mną a Nareeshą do niczego nie doszło. Lekarz powiedział że to wymysł mojego umysłu. Wiem też, że między Kelsey a Tomem wszystko skończone. Tak jak z Lindsay. Ponownie zaczynam sobie nie radzić. Melancholia mnie przytłacza, szczególnie w tym domu. Tom i jego depresja. Max i Jay wychodzący co noc do klubu. Seev mający kryzys. Nie wytrzymuję.
Nalewam wodę mineralną do szklanki. Idę z naczyniem do pokoju, gdzie stawiam je na etażerce. Siadam na łóżku, na dłoń wysypuję kilka tabletek. Mimo iż szkodzą innym, mi pomagają. Dają wolność i spokój. Połykam pigułki, popijając wodą. Zamykam drzwi na klucz. Chwilę krzątam się po pokoju, po czym zasypiam.
Budzę się po 9 następnego dnia. Nie pamiętam co mi się śniło, na szczęście drzwi są nieruszone. Ubieram się i schodzę do jadalni. W niespotykanej ciszy jem śniadanie. Wychodzę na miasto, a dokładniej do apteki. Zimne, lutowe powietrze z zaparciem na mnie wieje. Mówię "dzień dobry" na wejściu i stoję przy okienku. Kamery bacznie mnie obserwują, jakie szczęście że mam na sobie full-capa. W końcu przychodzi młoda brunetka w białym fartuchu.
- Co podać? - pyta wysokim głosem.
- Poproszę to. - pokazuję opakowanie tabletek - 3 razy.
- To jest silny środek... Proszę receptę.
- Jasne. - podaję jej świstek papieru. Łatwo było zdobyć, jestem sławny i mam pieniądze. Raz, dwa i dostałem receptę. Po chwili kobieta przychodzi, daje mi opakowania. Płacę i ze sztucznym uśmiechem odchodzę. W pokoju chowam we wnęce w ścianie pudełeczka. Wnęka jest sprytnie ukryta, tylko ja wiem gdzie jest i co w niej jest. Wybieram numer Evy. Nie odbiera. No tak, miała dzisiaj mieć spotkanie z ciotką. Wzdycham i odkładam telefon. Pukam do pokoju Parkera. Słyszę stłumione proszę. Wchodzę i ostrożnie zamykam drzwi. Tom ma podkrążone oczy, sine usta, jest blady. Z niepokojem patrzę na stolik, gdzie w równym rzędzie ułożony jest biały proszek. Siadam obok niego. Tępo patrzy na ścianę, z pewnością jeszcze dziś nie brał. Kładę dłoń na jego ramieniu, on ją zsuwa.
- Przyszedłeś tu po to, aby zobaczyć jak się staczam? - oskarża mnie jego zachrypły głos.
- Nie. Wiem co przechodzisz. Ale tym - wskazuję na narkotyk - nie pomagasz sobie, ani nie zapomnisz.
- Odwal się. - popycha mnie i siada obok proszku. Nachyla się. Nie mogę na to patrzeć, wychodzę z jego pokoju. Nie trzaskam drzwiami. O tym że bierze wiem tylko ja i on. Wracam do mojego "królestwa". Biorę kolejną porcję tabletek i siadam na zimnych, balkonowych kafelkach.


Proszę was, przestańcie mnie nominować! Nie mam czasu ani ochoty na odpowiadanie -.-
Witam na blogu nowych czytelników. :3
Nie wypowiadam się ♥
Do następnego <3



niedziela, 3 lutego 2013

38

*Nathan*
Idę w stronę jej domu. W ręku mam bukiet różowych róż. Wchodzę po trzy schodki. Zżera mnie poczucie winy... Skrzywdziłem ją. Nadal nie wiele pamiętam, ale wiem że ją kocha. Serce nigdy nie zapomina, nie zapomina prawdziwego uczucia. Pukam do dębowych drzwi, po czym te się otwierają. Wchodzę do środka. Eva ma na sobie wytarty sweter, spodnie dresowe, niedbałego koka. Wygląda ślicznie. Ale ma zapłakane oczy... Przeze mnie. Znów kogoś skrzywdziłem. Patrzę głęboko w jej oczy. Podaję jej bukiet kwiatów. Spodziewam się że wyrzuci je, cokolwiek, jednak dziewczyna bierze je do ręki i wdycha zapach. Wstawia je do wazonu, ponownie staje przede mną. Nie wiele myśląc, podchodzę do niej i całuję ją. Jej dłoń wędruje na mój policzek. Nie odsuwa się. Drży. Opiera czoło o moje, ale spuszcza wzrok.
- Eva, ja przepraszam. Naprawdę przepraszam. Nie mogę bez ciebie żyć. Nie wiem jak do tamtego doszło... Z biegiem czasu wszystko sobie przypomnę. Muszę. Dla nas. - szepczę.
- Nie przepraszaj. - przejeżdża kciukiem po moich ustach. Uśmiecham się.
- Dobrze. Ale nie odejdę bez ważnych pięciu słów.
- Jakich?
- Kocham Cię, i wybacz mi.
- Wybaczam. - całuje mnie w czoło. Życie zaczęło powracać do normy, przynajmniej mam taką nadzieję. Bo nadzieja jest ostatnią deską ratunku na morzu życia. Ciągnę blondynkę za rękę i wracamy do domu. Chłopacy przytulają ją, Nareeshy i Sivy nie ma. Może lepiej. Nie wiem co dokładnie wtedy się działo, może to była moja wyobraźnia... Spoglądam przez okno. Tom i Lindsay stoją przy furtce, rozmawiają.

*Tom*
Szatynka jest prawie czerwona na twarzy. Przełykam z trudem ślinę, a mój wzrok tkwi w płycie chodnikowej.
- Lindsay, proszę cię. - mówię cicho. Zależy mi na niej.
- Nie Tom. Mam dość. Zrozumiałabym wszystko, ale nie zdradę. - jej dolna warga lekko drży a łza spływa po bladym policzku. - Koniec. - odchodzi szybko, słyszę jej szloch. Chcę iść w jej stronę, ale Max mnie powstrzymuję. Zaczynam płakać, gorzko płakać. Chwila słabości a straciłem kobietę swojego życia. Wchodzę do budynku, nie zwracam uwagi na nikogo. Zatrzaskuję za sobą drzwi i siadam na podłodze w kącie. Biorę z kieszeni żyletkę. Podciągam do góry koszulkę, i wykonuję nacięcie na biodrze. Syk bólu. Kolejny i kolejny, łzy mieszają się z krwią. Drżącymi rękoma odkładam przyrząd na podłogę i opieram głowę o ścianę. Przymykam oczy i zaciskam pięści na materiale bluzki.

Co za ironia... Jeden szczęśliwy, drugi załamany...
Z góry na dół, jak z jedenastego piętra gdy znasz to uczucie pękniętego serca...
Bądź moją gwiazdą na niebie, jutrzenką mego życia...


Nie wypowiadam się, kochana rodzinko. ♥
Witam na blogu nowych czytelników :3
Zdjęcie wyślę na mailu. LOL
Do następnego <3


The Versatile Blogger Award

Póki mam siły, odpowiem itd. Nominację otrzymałem od Ronnie ♥. Za co serdecznie dziękuję. Choć uważam że to coś, nie powinno być nominowane :3

Każdy nominowany blogger musi wykonać wykonać kilka rzeczy:

- podziękować nominującego na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów


7 faktów dotyczących mnie.
1. Jestem uparty i mam niską samoocenę.
2. Gram na gitarze każdego rodzaju oraz pianinie. Również śpiewam.
3. Jestem street dancerem
4. Mam 18-letniego brata, miałem siostrę która zmarła.
5. Jestem fanem Linki Park, The Wanted, Pezeta. Podobno jestem jak kameleon jeśli chodzi o muzykę ;P
6. Przeszczepiono mi serce od 19-letniego chłopaka, który zginął w wypadku...
7. Mam uczulenie na mleko którego i tak nie lubię, oraz na większość energetyków.

Nominuję:
http://thewantedstoryyy.blogspot.com/
http://wearetheonestomakeachange.blogspot.com/
http://sykes-thing.blogspot.com/
http://for-every-heart-that-beats.blogspot.com/
http://the-battleground.blogspot.com/
http://blogothewantedbejbe.blogspot.com/
Tak, wiem że mało. Ale więcej nie byłem w stanie. Poinformuję kiedy indziej, albo te osoby które widzą tu swojego bloga, niech już wiedzą xd
Moje zdjęcie zobaczycie jak poprosicie. 





Odwieszenie.

Tak, żyję. Czuję w sobie nowe serce, które mocno bije. Jeśli chcecie więcej wiedzieć i wgl. to jest mój mail --> chybaciezrebi@wp.pl ;] Jeśli chcecie pytajcie o wszystko, na wszystko odpowiem. Nie bójcie się, nie gryzę. Jestem jeszcze słaby, ale mogę pisać. Mam 8 rozdziałów napisanych naprzód, więc wystarczy tylko kliknąć opublikuj. Będę w szpitalu, nie wiem ile. Nie lubię tego miejsca, chyba nikt nie lubi. Jestem jeszcze słaby, nawet bardzo, ale dla was zostanę chwilę na twitterze. I jeszcze jedna ważna sprawa. Ja obecnie w każdej chwili mogę umrzeć. Organ może się nie przyjąć, lub organizm może przestać je tolerować. Nie wiadomo kiedy to może nastąpić. Dziękuję za wasze modlitwy, za wszystko. Nawet nie wiecie ile dla mnie znaczycie. Brat mi powiedział że pierwsze o co zapytałem to czy wiecie o tym że żyję. Nie dokładnie pamiętam, ale wiem że tak było. Jesteście moją wielką rodziną, która bała się, modliła o mnie. Kocham was, jesteście niezastąpieni ! ♥
Największe podziękowania należą się od wszystkich dla Dreamer. ♥. Miała kontakt z moim bratem, który o wszystkim jej mówił. I wczoraj dodała notkę dotyczącą mojego powrotu do życia.
Chciałem podkreślić iż wszyscy jesteście moją bloggerową rodziną. 

Kocham Was, Krystian. 

P.s
Dodałbym zdjęcie, ale wolę nie zabijać was moją brzydotą. ^-^
Jak chcecie, to na maila wam mogę wysłać xd


piątek, 1 lutego 2013

Zawieszenie.

Jest to sprawa tak ważna, że musiałem zawiesić. O co chodzi? Zacytuję mojego twitlongera:
Chciałbym przedstawić wam moją historię. 3 lata temu, dokładniej kiedy miałem 14 lat, zdiagnozowaną u mnie ektopię komorową i poważną wadę serca. Na tyle poważną, aby przeszczepić mi nowe. Zostałem wpisany na listę i czekałem. Każdego dnia bałem się że nagle umrę, na przykład jak jestem w szkole. W każdej chwili moje serce mogło "wysiąść". Przestać współpracować z moim organizmem. często zdawały mi się omdlenia, ot tak i silne bóle w klatce piersiowej. Tak silne, że czasem nie mogłem oddychać i płakałem. 18 grudnia dostałem wiadomość, iż znalazł się dawca. Niestety okazało się że miał inną grupę krwi. W przeddzień wigilii ponownie dowiedziałem się że jest dawca, tym razem z dobrą grupą krwi. To był najlepszy prezent na gwiazdkę, jeśli można to tak nazwać. 2 lutego o godzinie 7.00 będę miał przeszczep serca. Trwać będzie około 5 godzin, w zależności czy coś się nie pokomplikuje. Jeśli wszystko będzie dobrze, w niedziele rano obudzę się po narkozie. Piszę to, ponieważ chcę was powiadomić o możliwości mojej śmierci. Lekarz daje mi 30% szans przeżycia. I tak twierdzi że to dużo. Jeśli umarłbym... chciałbym wam podziękować za te wszystkie miłe chwile. Chwile w których czułem że żyje, czułem się szczęśliwy. Jeśli odejdę do Nieba, będę nad wami czuwał. Kocham was i nigdy nie zapomnę.
Taka jest prawda. To wy daliście mi siłę i pełno pomysłów na blogi. To dzięki wam uśmiechałem się jak idiota do komputera. Jeśli przeżyję, w niedzielę w południe zobaczycie rozdział 38.
Niedziela w południe, jeśli będę na siłach po narkozie może wcześniej.
KOCHAM WAS I NIE ZAPOMINAJCIE O TYM. Nawet jeśli...
Bedę o was myślał i w ogóle.
Wasz Krystian ♥